Dzień pamięci o holokauście


Do Bełżca przyjedzie we wtorek Henryk Luft. Chce ufundować tablicę Polce, która uratowała mu życie, po tym, gdy matka wypchnęła go z pociągu jadącego do obozu zagłady. Tablica będzie bezimienna

Gazeta Wyborcza


Henryk Luft - w 1942 r. kilkuletnie dziecko, nie zapytał swojej wybawicielki o nazwisko. Wówczas bezpieczniej było go nie znać. Luft pochodzi ze Lwowa. Po łapance w tamtejszym getcie razem z matką został wtłoczony do bydlęcego wagonu. Kierunek - obóz zagłady w Bełżcu. Chłopak nie dojechał do stacji docelowej. Tuż przed nią matka wypchnęła go z pociągu. Doszedł do najbliższej wsi - Bełżca. Kilka osób odmówiło mu pomocy. W końcu trafił na swoją wybawicielkę. Wzięła go za rękę i przeprowadziła do Rawy Ruskiej - 14 km dalej. Tam w getcie miał jeszcze rodzinę. Gdy przechodzili przez posterunki, kobieta mówiła - to mój syn. Chłopak przeżył wojnę. Dziś - gdy po raz pierwszy w Polsce obchodzimy Dzień Pamięci o Holokauście i przeciwdziałaniu zbrodni przeciwko ludzkości - Henryk Luft przyjedzie do Bełżca, by rozmawiać o tablicy pamiątkowej dla anonimowej Polki.
- Myślę, że w zostanie umieszczona w nowym skrzydle miejscowego gimnazjum - mówi Robert Kuwałek, historyk, kierownik muzeum w Bełżcu. - Tuż obok tablicy dla Julii Pępiak, miejscowej, która przechowała żydowską dziewczynkę.
Wśród gości w gimnazjum będzie dziś też o. Stanisław Obirek, krakowski jezuita, filozof i publicysta, który pochodzi z Bełżca. W napiętym programie uroczystości znajdzie się ogłoszenie wyników niezwykłego konkursu dla uczniów - "Moje spojrzenie na holokaust".
Kuwałek: - Prace młodych ludzi mnie zaszokowały.
Niektórzy z gimnazjalistów wybrali formę pseudodokumentalnych relacji świadków bądź ofiar. - A więc mamy na przykład pamiętnik dziewczynki, która "wcieliła" się w esesmana. Pisze beznamiętnie: "dzisiaj zagazowałem kolejnych Żydów". Gimnazjalistka zrobiła to tak przekonująco, że nauczycielka z jury była poważnie zaniepokojona - mówi Kuwałek. - Skąd to dziecko miało taki pomysł?
Albo inny przykład. Gimnazjalista przytacza relację chłopca, który trafił do obozu. Jest członkiem sonderkomando, czyli grupy więźniów obsługujących komory gazowe. Cierpi bardzo rozłąkę z ukochaną Marią. Codziennie chodzi na rampę. Patrzy na transporty i modli się - oby jej nie przywieźli. Gimnazjalista musiał czytać wspomnienia Rudolfa Redera, ocalałego członka sonderkomando w Bełżcu, ale akurat wątku z ukochaną tam nie ma - dodaje Kuwałek.
Część uczniów musiała korzystać też z relacji świadków ze swoich miejscowości. Tak było np. w przypadku opowieści jednej z gimnazjalistek. - Powaliła mnie na kolana - opowiada dyrektor muzeum. - To historia żydowskiej dziewczynki, która chodzi od domu do domu w pewnej wsi, błagając o pomoc. Jest przepędzana. W końcu zrezygnowana chce pójść na posterunek żandarmerii niemieckiej. Autorka przytoczyła tyle szczegółów, że - jako historyk po prostu to wiem - napisanie takiej pracy bez rozmów ze świadkami było niemożliwe. Konkurs pokazał wyraźnie to, czego wielu sobie nie uzmysławia - w każdym z nas jest ofiara i kat. To pomaga uczyć o holokauście.

Organizowany po raz pierwszy w tym roku Dzień pamięci o holokauście i przeciwdziałaniu zbrodniom przeciwko ludzkości został ustanowiony w 2004 r. przez ministra edukacji narodowej i sportu. Obchodzony będzie co roku 19 kwietnia w rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim. Formę obchodów dnia każda ze szkół wybiera sama. W Lublinie uroczystości organizuje np. Zespół Szkół nr 5 przy ul. J. Elsnera oraz Ośrodek Brama Grodzka - Teatr NN.

Paweł Reszka 18-04-2005
Gazeta Wyborcza



Strona Główna


Copyright © Wirtualny Bełżec